niedziela, 21 lipca 2013

Rozdział Pierwszy




     Szłam trzymając w rękach walizki. Dzisiaj ma się zacząć inne życie. Po 3latach muszę się wkońcu nauczyć żyć bez wspomnienia blond włosego mężczyzny. Mężczyzny, którego ciągle kocham a nie wiem gdzie jest... A wszystko przez mojego ojca...
Otrząsnęłam się ze swoich myśli i nagle zorientowałam się gdzie stoję. A stałam przed ogromnym jachtem. Z tego, co wiem to właśnie ten Jacht będzie moim domem przez następne kilka tygodni. Zaczęłam ilustrować całą konstrukcje. Nagle ktoś puknął mnie w ramie. Od razu się odwróciłam. Stał przede mną mój praco dawca.
-Melody Black?
-Tak to ja.
-Witam. Jak pani wie nazywam się Anik Kadam.Teraz zapraszam na jacht.
-A co z walizkami?
-Ach tak. Proszę chwile zaczekać panno Melody.
-Melody. Po prostu Melody bez żadnej panny. Mam tylko 21at.Proszę, więc zwracać do mnie tylko po imieniu.
-Dobrze... Melody. Kishan! Proszę przyjdź tu!
-Kishan? Kto to?
-To jeden z mężczyzn, których będzie pani uczyła sztuk walki. Będzie jeszcze jeden mężczyzna i kobieta.
-Rozumiem.
Nagle usłyszałam, że ktoś idzie w naszą stronę. Odwróciłam się i zobaczyłam przystojnego mężczyznę. Był wysoki, umięśniony miał skórę o odcieniu brązu. Czarne włosy miał przerzucone do tyłu. Jego żółte oczy wpatrywały się we mnie ze zdziwieniem.
Można było się w nim zakochać. Ale nie umiałam zaponie ć o innym. I nie mogłam się powstrzymać przed porównaniem obydwu mężczyzn. Kishan miał czarne dosyć długie włosy, za to Ren, który zamieszkał w moim sercu ostatnio jak go widziałam miał krótko przystrzyżone nie samowicie blond włosy. Na mnie patrzył inny kolor oczu. Obydwaj byli umięśnieni i wysocy. Kishan miał skórę o odcieniu brązu za to... Draco...
O nie... Jego imię. Trzy lata nawet w myślach go nie powiedziałam a teraz. Wiem, że nie umiem o nim zapomnieć. Więc poco mam sama się tego wypierać? Tak kocham ciągle Dracona Malfoya. Niestety nie umiem sobie z tym poradzić.* 
Więc Draco miał bardzo jasną skórę. Jeszcze jedna była zasadnicza różnica. Oczy. Te były żółte. Za to te, które mnie nawiedzały od 10lat w snach były szaro-niebieskie. Niesamowicie różne od tych.
Kishan patrzył na mnie jak na 8cud świata.
-Kishanie oto nasza nauczycielka sztuk walki: Melody Black. Melody oto Kishan. Będziesz uczyła jego brata Rena. Jak tylko go zobaczysz będziesz wiedziała, że to on. Są bardzo podobni.  Kishanie proszę zanieś bagaże Melody do jej pokoju. Będzie oznaczony, więc poznasz.
-Dobrze. -I uśmiechnął się do mnie jak najbardziej pociągająco. Nie stety to na mnie nie działa. Coś czuję, że będę miała z tym chłopakiem problemy.
Kishan odszedł.
-Pann... Melody może cię oprowadzić, bo jachcie i pokazać ci gdzie będziesz jadała, miała lekcje, gdzie będziesz mogła odpoczywać i jeszcze twój pokój?
-Dobrze. Niech pan prowadzi.

***

Ten jacht jest ogromny. I niesamowity. Widać, że mój pracodawca jest bardzo bogaty. Właśnie siedzę na łóżku w moim pokoju, który był urządzony niesamowicie luksusowo.  





Dowiedziałam się, że mieszkać tu będę, co najmniej 3tygodnie. Poza lekcjami mogę chodzić po całym pokładzie. A kiedy się zatrzymujemy gdzieś to mogę Wychodzić i wydawać pieniądze, które będą pana Kadama i nie będą one odejmowane z pensji. Zaraz mam iść na kolację, na której mam poznać resztę pasażerów, których będę uczyć. Z tego, co mi powiedział pan, Kadam to jego i jego wnuczki Nilimy nie będę uczyć. Ale innych tak. Po chwilowym rozmyślaniu postanowiłam zejść wkońcu na kolację. Więc zeszłam powoli. Przy stole zastałam 4osoby: pana Kadama, Kishana, pewnego mężczyznę, który najprawdopodobniej był bratem Kishana i pewną piękna kobietę. 
-Ach jest wkońcu panna Melody. 
-Panie Kadam prosiłam, aby pan się zwracał do mnie po imieniu.
-Dobrze a więc przedstawiam wam waszą nauczycielkę sztuki walki, Melody Black. Melody to jest Ren i Kelsey. Kishana już poznałaś.
Jak wcześniej mówił pan Kadam, Ren i Kishan byli bardzo do siebie podobni. Najbardziej różniły się oczy. Kishan miał żółte a Ren niebieskie. Taka drobnostka, ale jednak widać różnice.  
-WASZĄ nauczycielkę sztuk walki?- Zdziwił się Ren- My z Kishanem raczej mamy ją opanowaną. Lekcje nam niepotrzebne.
-Uznałem, że powinniście się podszkolić.
-A ja chętnie zobaczę, na co was stać. Jak zechcecie będziemy mogli powalczyć.- Odezwałam się
-Nie sądzę, aby to był dobry pomysł. -Odezwała się, Kelsey- Ren i Kishan naprawdę są dobrzy.
-Za to ja określę ich umiejętności. Wkońcu to ja jestem tutaj nauczycielką. Panie Kadam, kiedy mamy mieć lekcje?
-A to już ty ustalasz. Tak, aby wszystkim pasowało.
-Dobrze. Jutro  równo o dziewiątej  wam pasuje?
-Mi tak -powiedział pospiesznie Kishan
Ledwo go poznałam a już działa mi na  nerwy. 
-Nam też odezwała się Kelsey
-Więc ustalone.

Resztę posiłku spędziliśmy w ciszy. Ja skończyłam, jako pierwsza. Szybko odeszłam od stołu z zamiarem przygotowania wszystkiego do jutrzejszej lekcji. Jak tylko zniknęłam innym z zasięgu wzroku usłyszałam szur krzesła i zrozumiałam, że Kishan ma zamiar iść za mną.
No to przerąbane.  -Stwierdziłam w myślach.
Jak najszybciej dotarłam do pomieszczenia powierzonego do moich lekcji.
Była tam mata i wiele profesjonalnych przyrządów do walki. W rogu sali były też tarcze i worek treningowy. Postanowiłam się rozgrzać używając do tego właśnie ten worek.
Po chwili już z wielką siłą uderzałam w worek. Zawsze przed treningami lekcjami i wszystkimi okazjami, w których walczyłam wracałam myślami do wojny, którą przeżyłam mając 17lat.
Wszystkie odczucia, co do niej powróciły do mnie. To, co się działo przez kilka lat nagle wstąpiło do mojej głowy.
Śmierć wielu ludzi. Torturowanie ich. Ból. Smutek. Żal. Nienawiść. Wojna.
A ja musiałam brać w tym udział. Pamiętam wszystkich ludzi, jakich torturowałam.Pamiętam wszystkich. Wszystkich torturowanych. Wszystkich zabitych. Wszystkich więzionych. Usłyszałam kroki. Ale były one poza mną. Teraz byłam pogłębiona w wspomnieniach. Nie zorientowałam się, kiedy osunęłam się na mate. Byłam przytomna. Ale pogrążona w bólu. Bólu wspomnień.

*- poprzez to będę oznaczać myśli Melody.

Rozdziały nie będą długie. Będą moim zdaniem tak w sam raz. Jak ten. Za to postaram się je dodawać regularnie. Błędy pewnie są, ale ja nie umiem ich wyłapywać a tak zwany "wujek Word" nie zawsze wszystko wyłapie. Narazie poszukuję bety i mam nadzieję, że jeżeli zdąży się jakiś czytelnik nie będzie on mi wytykał błędów.